poniedziałek, 3 grudnia 2012

"Kłótnia"


    Po niedługim czasie do pokoju weszła mama. Spojrzała się na nas i zapytała się Tima:
 - Mógłbyś zostawić nas same?
 - Jasne. Zajrzę jeszcze potem.
 - OK. - powiedziałam do niego lekko się uśmiechając, kiedy stał już przy drzwiach.
 - Polubiliście się. - mama powiedziała, kiedy Tim wyszedł.
 - Fakt. Tim, jest bardzo sympatyczny, ale chyba nie o tym chciałaś rozmawiać.
 - Masz rację. Chciałam porozmawiać o jutrzejszym dniu.
 - A co z nim?
 - Pierwszy dzień w nowej szkole.
 - No tak. Nie martw się, będę grzeczną dziewczynką.
 - Nie o to mi chodzi. Jak zauważyłaś na biurku masz książki, zeszyty, wszystko co potrzebujesz... a w szafie wisi mundurek.
 - Mundurek...?
 - Tak. Będziesz chodzić z Katją, Anną i Timem do jednej szkoły. Bardzo dobre, prywatne liceum. Nie martw się.
 - Nie martwię się, tylko chcę być normalną dziewczyną, a nie postrzeganą jako panienkę, nietykalną z dobrego domu. Czemu w ogóle nie zapytałaś mnie o zdanie?
 - Moja droga, nie będziemy na ten temat dyskutować.
 - No tak, tak jest najprościej. Postawić przed faktem dokonanym i koniec. Nie pomyślałaś, że to może sprawić komuś wielki ból. Nawet nie wiesz jak bardzo mnie to zabolało. Miałam 9 lat, chciałam podzielić się z kochana mamusią dobrymi nowinami a tu się okazuje, że ona wzięła swoje rzeczy, zostawiła list, w którym oświadcza, że za kilka dni tata dostanie papiery rozwodowe i tak po prostu nas zostawiła. Nie wiesz jak bardzo bolało to, że nie miałam z kim pogadać na kobiece sprawy a najbardziej bolało to, że widziałam jak tata się męczy...
 - Przestań! - sprawiałam jej świadomie ból, ale pierwszy raz odważyłam jej się powiedzieć co czułam gdy nas zostawiła.
 - Prawda boli, co? Nie wiesz jak bolało mnie to jak w sądzie, prosto w oczy powiedziałaś mi, że mnie nie chcesz. Nie wiesz co przeżywałam potem i co roku jak czekałam na Twój telefon w moje urodziny. W końcu zrozumiałam, że mnie nie chcesz, że nic dla Ciebie nie znaczę. Powiem Ci szczerze, że dwa razy bardziej bolało mnie to, że musiałam tu przyjechać niż to że 8 lat temu tak po prostu odeszłaś. Nienawidzę Cię, już nie mam matki i nigdy nie będę miała.
    Mama już nic nie powiedziała tylko uderzyła mnie w policzek i wyszła. Zamknęłam oczy, musiałam się uspokoić, choć miałam wielką ochotę coś rozwalić. Po chwili usiadłam w fotelu i patrzyłam się przed siebie. Nie płakałam, choć może powinnam. Byłam szczęśliwa, że wreszcie powiedziałam jej co czułam. Po chwili położyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit. Zaczęłam sobie nucić piosenki i uspokajałam się.
 - Mogę? - usłyszałam po jakimś czasie, a Tim wyglądał zza uchylonych drzwi.
 - Jasne, wchodź.
 - Co powiedziałaś Lenie, wyszła stad z płaczem a teraz tata ją uspokaja.
 - Powiedziałam prawdę. Tim, wreszcie powiedziałam jej, co czułam, kiedy nas zostawiła... Teraz, w końcu czuje, że wyrzuciłam z siebie to wszystko.
 - Ją to chyba zabolało.
 - Tim, a mnie nie bolało jak nas zostawiła. Miałam 9 lat, nie rozumiałam, co się dzieje, ale nagle w moim życiu zabrakło matki. Proszę, nie rozmawiajmy o tym.
 - Dobrze. Wyśpij się, jutro do szkoły.
    Nic nie powiedziałam tylko uśmiechnęłam się do niego a on po chwili wyszedł i zostawił mnie samą. Puściłam cichą muzykę i ponownie usiadłam w fotelu. Zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać. Dla mnie to było najlepsze lekarstwo, wyśpiewać swój ból, strach, złość, zawsze mi pomagało. Po jakimś czasie przerwał mi dzwonek mojego telefonu. Dzwonił tata, trochę mnie to zdziwiło.
 - Cześć tato.
 - Cześć Kochanie. Dzwonie, bo przed chwilą skończyłem niezbyt miłą rozmowę...
 - Mama?
 - Tak. Co się stało? - po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
 - Pokłóciłam się z nią, bo zapisała mnie do prywatnego liceum, wiesz, że ja nie lubię takiego czegoś. W ogóle ze mną nie rozmawiała na ten temat. Nie wiem, ale jakoś doszło do tego, że powiedziałam jej co czułam kiedy nas zostawiła i potem. Wiesz co zrobiła? Uderzyła mnie, za to, że powiedziałam jej co czułam. Teraz przynajmniej czuje się wolna, cieszę się, że odważyłam się w końcu na głos powiedzieć co czułam.
 - Kochanie, nie wiesz jak się teraz czuję, gdyby nie mój wyjazd, wszystko...
 - Tato, daj spokój. Nie martw się o mnie.
 - Iza, jak bym mógł się o Ciebie nie martwić. Jesteś moją małą córeczkę i zawsze nią zostaniesz.
 - Wiem tato. Mama, pewnie myśli, że mnie za to ochrzanisz. A tak właściwie to, co ona Ci powiedziała?
 - Powiedziała mi, a raczej wykrzyczała, że wychowałam Cię w nienawiści do niej, że nie masz szacunku do starszych, że nie liczysz się z tym, co robią dla Ciebie inni...
 - Przecież to nie prawda.
 - Wiem Skarbie. Ja Cię znam i wiem jaka jesteś naprawdę. Pamiętaj, że zawsze masz we mnie wsparcie.
 - Kocham Cię tato i bardzo za Tobą tęsknie.
 - Ja za tobą też tęsknie, dom bez Ciebie jest strasznie pusty. Zobaczymy się w środę.
 - Nie zapomniałeś.
 - Iza, jakbym mógł. Do zobaczenie w środę.
 - Kocham Cię tato.
    Tata się rozłączył a ja się uśmiechnęłam. Łzy już od dawna nie spływały po moich policzkach. Cieszyłam się, że mam tak wspaniałego tatę. Tylko on, no może poza przyjaciółmi, mnie rozumiał. Znał mnie bardzo dobrze, wiedział jaka jestem, co lubię, co kocham. Bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy i nie było między nami żadnych tajemnic. W końcu przez długi czas byliśmy tylko my, tworzyliśmy kochającą się rodzinę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz