Po niedługim
czasie do pokoju weszła mama. Spojrzała się na nas i zapytała się
Tima:
- Mógłbyś zostawić
nas same?
- Jasne. Zajrzę
jeszcze potem.
- OK. - powiedziałam
do niego lekko się uśmiechając, kiedy stał już przy drzwiach.
- Polubiliście się.
- mama powiedziała, kiedy Tim wyszedł.
- Fakt. Tim, jest
bardzo sympatyczny, ale chyba nie o tym chciałaś rozmawiać.
- Masz rację.
Chciałam porozmawiać o jutrzejszym dniu.
- A co z nim?
- Pierwszy dzień w
nowej szkole.
- No tak. Nie martw
się, będę grzeczną dziewczynką.
- Nie o to mi chodzi.
Jak zauważyłaś na biurku masz książki, zeszyty, wszystko co
potrzebujesz... a w szafie wisi mundurek.
- Mundurek...?
- Tak. Będziesz
chodzić z Katją, Anną i Timem do jednej szkoły. Bardzo dobre,
prywatne liceum. Nie martw się.
- Nie martwię się,
tylko chcę być normalną dziewczyną, a nie postrzeganą jako
panienkę, nietykalną z dobrego domu. Czemu w ogóle nie zapytałaś
mnie o zdanie?
- Moja droga, nie
będziemy na ten temat dyskutować.
- No tak, tak jest
najprościej. Postawić przed faktem dokonanym i koniec. Nie
pomyślałaś, że to może sprawić komuś wielki ból. Nawet nie
wiesz jak bardzo mnie to zabolało. Miałam 9 lat, chciałam
podzielić się z kochana mamusią dobrymi nowinami a tu się
okazuje, że ona wzięła swoje rzeczy, zostawiła list, w którym
oświadcza, że za kilka dni tata dostanie papiery rozwodowe i tak
po prostu nas zostawiła. Nie wiesz jak bardzo bolało to, że nie
miałam z kim pogadać na kobiece sprawy a najbardziej bolało to,
że widziałam jak tata się męczy...
- Przestań! -
sprawiałam jej świadomie ból, ale pierwszy raz odważyłam jej
się powiedzieć co czułam gdy nas zostawiła.
- Prawda boli, co?
Nie wiesz jak bolało mnie to jak w sądzie, prosto w oczy
powiedziałaś mi, że mnie nie chcesz. Nie wiesz co przeżywałam
potem i co roku jak czekałam na Twój telefon w moje urodziny. W
końcu zrozumiałam, że mnie nie chcesz, że nic dla Ciebie nie
znaczę. Powiem Ci szczerze, że dwa razy bardziej bolało mnie to,
że musiałam tu przyjechać niż to że 8 lat temu tak po prostu
odeszłaś. Nienawidzę Cię, już nie mam matki i nigdy nie będę
miała.
Mama już nic nie
powiedziała tylko uderzyła mnie w policzek i wyszła. Zamknęłam
oczy, musiałam się uspokoić, choć miałam wielką ochotę coś
rozwalić. Po chwili usiadłam w fotelu i patrzyłam się przed
siebie. Nie płakałam, choć może powinnam. Byłam szczęśliwa, że
wreszcie powiedziałam jej co czułam. Po chwili położyłam się na
łóżku i patrzyłam w sufit. Zaczęłam sobie nucić piosenki i
uspokajałam się.
- Mogę? - usłyszałam
po jakimś czasie, a Tim wyglądał zza uchylonych drzwi.
- Jasne, wchodź.
- Co powiedziałaś
Lenie, wyszła stad z płaczem a teraz tata ją uspokaja.
- Powiedziałam
prawdę. Tim, wreszcie powiedziałam jej, co czułam, kiedy nas
zostawiła... Teraz, w końcu czuje, że wyrzuciłam z siebie to
wszystko.
- Ją to chyba
zabolało.
- Tim, a mnie nie
bolało jak nas zostawiła. Miałam 9 lat, nie rozumiałam, co się
dzieje, ale nagle w moim życiu zabrakło matki. Proszę, nie
rozmawiajmy o tym.
- Dobrze. Wyśpij
się, jutro do szkoły.
Nic nie
powiedziałam tylko uśmiechnęłam się do niego a on po chwili
wyszedł i zostawił mnie samą. Puściłam cichą muzykę i ponownie
usiadłam w fotelu. Zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać. Dla mnie
to było najlepsze lekarstwo, wyśpiewać swój ból, strach, złość,
zawsze mi pomagało. Po jakimś czasie przerwał mi dzwonek mojego
telefonu. Dzwonił tata, trochę mnie to zdziwiło.
- Cześć tato.
- Cześć Kochanie.
Dzwonie, bo przed chwilą skończyłem niezbyt miłą rozmowę...
- Mama?
- Tak. Co się stało?
- po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Pokłóciłam się
z nią, bo zapisała mnie do prywatnego liceum, wiesz, że ja nie
lubię takiego czegoś. W ogóle ze mną nie rozmawiała na ten
temat. Nie wiem, ale jakoś doszło do tego, że powiedziałam jej
co czułam kiedy nas zostawiła i potem. Wiesz co zrobiła? Uderzyła
mnie, za to, że powiedziałam jej co czułam. Teraz przynajmniej
czuje się wolna, cieszę się, że odważyłam się w końcu na
głos powiedzieć co czułam.
- Kochanie, nie wiesz
jak się teraz czuję, gdyby nie mój wyjazd, wszystko...
- Tato, daj spokój.
Nie martw się o mnie.
- Iza, jak bym mógł
się o Ciebie nie martwić. Jesteś moją małą córeczkę i zawsze
nią zostaniesz.
- Wiem tato. Mama,
pewnie myśli, że mnie za to ochrzanisz. A tak właściwie to, co
ona Ci powiedziała?
- Powiedziała mi, a
raczej wykrzyczała, że wychowałam Cię w nienawiści do niej, że
nie masz szacunku do starszych, że nie liczysz się z tym, co robią
dla Ciebie inni...
- Przecież to nie
prawda.
- Wiem Skarbie. Ja
Cię znam i wiem jaka jesteś naprawdę. Pamiętaj, że zawsze masz
we mnie wsparcie.
- Kocham Cię tato i
bardzo za Tobą tęsknie.
- Ja za tobą też
tęsknie, dom bez Ciebie jest strasznie pusty. Zobaczymy się w
środę.
- Nie zapomniałeś.
- Iza, jakbym mógł.
Do zobaczenie w środę.
- Kocham Cię tato.
Tata się rozłączył
a ja się uśmiechnęłam. Łzy już od dawna nie spływały po moich
policzkach. Cieszyłam się, że mam tak wspaniałego tatę. Tylko
on, no może poza przyjaciółmi, mnie rozumiał. Znał mnie bardzo
dobrze, wiedział jaka jestem, co lubię, co kocham. Bardzo dużo ze
sobą rozmawialiśmy i nie było między nami żadnych tajemnic. W
końcu przez długi czas byliśmy tylko my, tworzyliśmy kochającą
się rodzinę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz