Całe popołudnie
przesiedziałam w swoim pokoju. Przyszedł czas kolacji, znowu
usiadłam koło Tima a on puścił do mnie oczko. Coś mi się
wydawało, że jego siostrzyczki jeszcze nie wiedzą o tym, że
jednak idę na imprezę i przeczuwałam, że z tego powodu będzie
mała awantura.
Po posiłku poszłam
do pokoju przygotować się. Wzięłam szybki prysznic a potem
nasmarowałam ciało balsamem tak, że moja skóra pachniała
czekoladą. Ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy, a więc jeansową
spódniczkę, białą bluzeczkę na ramiączkach z koronką a na to
jeszcze bolerko i założyłam kozaki. Ułożyłam włosy,
pomalowałam się i założyłam jeszcze dodatki. Lubiłam chodzić
do klubu, ale to nie to towarzystwo, które zawsze mi towarzyszyło.
Bardzo mi ich brakowało.
Długo nie musiałam
czekać na Tima. Chwilę po tym jak jego siostry wyszły z domu,
pojawił się w moim pokoju. Kiedy mnie zobaczył to uśmiechnął
się i powiedział:
- Ślicznie
wyglądasz. Katja będzie wściekła jak Cię zobaczy a twój strój
jeszcze bardziej ją wkurzy.
- Czyli wyglądam
dobrze.
- Żeby dopiec moim
siostrzyczką to wspaniale. Możemy iść?
- Oczywiście.
Uśmiechnęłam się
do niego a on odwzajemnił gest. Wyszliśmy z pokoju, powiedzieliśmy
rodzicom, że idziemy do klubu, oczywiście Tim musiał obiecać
mojej mamie, że się mną zajmie. Czy ona uważała, że ja mam 5
lat i nie umiem sama o siebie zadbać, już dawno stałam się na
tyle odpowiedzialna, że radziłam sobie sama a ona przeoczyła ten
etap mojego życia. Gdy wyszliśmy z domu to zaczęłam się śmiać
z zachowania mojej matki, nie wiedziałam co w nią wstąpiło.
Szliśmy w stronę klubu i rozmawialiśmy.
Jak się okazało
klub, do którego zmierzaliśmy to karaoke klub, więc byłam
zadowolona, nawet bardzo, co było spowodowane moją miłością do
muzyki a o czym nie wiedziało moje przyrodnie rodzeństwo. Weszliśmy
do środka i znaleźliśmy nasze „siostry”. Kiedy Katja mnie
zobaczyła to spojrzała się na brata i zapytała się:
- Dobrze się
czujesz, po coś ją tu przyprowadził?
- Zgodziła się
przyjść, a widziałaś jak zależało na tym Lenie.
- No, no Tim, co to
za lala? - jakiś chłopak
- Iza jestem.
Przyrodnia siostra Tima, Katji i Anny.
- Zatańczymy? - Tim
- Z przyjemnością.
Uśmiechnęłam się
do barta i poszliśmy na parkiet. Czułam się fantastycznie, muzyka
to było całe moje życie. Zamknęłam oczy i zaczęłam ruszać się
w rytm muzyki. Tim wydawał się cała tą sytuacją zadowolony. Na
chwilę mogłam wrócić do mojego świata, do świata muzyki, tego
co kocham i tego co nadaje mojemu życiu sens.
Po jakimś czasie
wraz z Timem poszliśmy po coś do pica i do naszego rodzeństwa.
Katja przyglądała mi się z jakimś błyskiem w oczach, mogłam
tylko się domyślić, że coś kombinuje. Po niedługim czasie
przekonałam się, że miałam rację.
- Czas na karaoke.
Izo, wyzywam Cię na miały pojedynek. Co Ty na to?
- A co jest nagrodą
za wygraną?
- Przegrany stawia
kolejkę dla całego stolika.
- Cóż, dobre i to.
Zgadzam się, przyjmuję wyzwanie.
- Czujesz się aż
tak pewnie? - Anna
- Hmmm. Tak
Siostry uśmiechnęły
się do siebie a ja po chwili poszłam za Katją. One nie wiedziały
o mojej miłości do muzyki. Kochałam wszystko co było z nią
związane: śpiew, taniec, grę na instrumentach, jak i tworzenie
własnej muzyki, dlatego tak trudno było mi się rozstać z
zespołem. Uśmiechnęłam się do Tima. Nie wiem, co wyrażał mój
uśmiech, ale miał mówić, że jego siostrzyczki pożałują swojej
pewności siebie. Same dawały mi sytuacje, w których swobodnie
mogłam je kompromitować. Co prawda nie wiedziałam jak Katja
śpiewa, ale wiedziałam jak robię to ja i wiedziałam jak ludzie w
Polsce kochali jak śpiewam z Paulą.
Zatrzymałyśmy się
przy dwóch szklanych stolikach. Katja wybrała jakieś dwie
piosenki, dla mnie Britney Spears „Lucky”. Byłam zadowolona, bo
lubiłam tą piosenkę, była jedną z moich ulubionych piosenek
Britney. Ta piosenka była przede wszystkim spokojna, czyli coś co
uwielbiałam i coś w czym byłam dobra. Pokazałam Katji żeby
śpiewała pierwsza.
Nie mogłam
zaprzeczyć, że głos miała ładny, ale... coś mi nie pasowało.
Nie umiała wgrać się w muzykę, to co ona śpiewała nie pasowała
do oryginału, nie trafiała z tekstem w tępo. Przyszła do mnie
taka fala pewności siebie. Zamknęłam oczy, chciałam na chwilę
wyłączyć się z tego miejsca, żeby potem móc skupić się na
śpiewaniu, na tym co najważniejsze.
Katja skończyła a
ja zaczęłam swoją piosenkę. Po chwili wyłączyłam się
całkowicie. Mój głos, śpiewający tekst tej piosenki nawet mi
dodawał spokoju. Nie patrzyłam się na Katję, Annę ani na
chłopaków, byłam w swoim świecie. Muzyka docierała do każdego
zakamarka mojego ciała, czułam się cudownie, robiąc to co kocham.
Wczuwałam się w to co robię, muzyka mnie pochłaniała.
Gdy skończyłam to
zobaczyłam jak Katja mi się przygląda. Po chwili przysunęła się
do mnie i szepnęła:
- Publiczność
decyduje kto wygrał.
Nagle pojawił się
DJ. Zaczęło się głosowanie. Nie byłam niczego pewna, dałam z
siebie tyle ile mogłam. Nie wiedziałam jaka byłą reakcja
wszystkich obecnych, bo na nich nie patrzyła, byłam gdzieś
indziej, na innej planecie, w moim świecie. Musiałam wrócić na
ziemię, bo DJ zaczął ogłaszać werdykt klubowiczów. Ku mojemu
zdziwieniu, wygrałam. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Byłam
szczęśliwa, pierwszy raz odkąd ty przyjechałam.
„Może czasami
nie będzie tak źle” - pomyślałam sobie, choć i tak w to nie
wierzyłam. Po chwili wróciłam do stolika. Usiadłam koło Tima a
on przybliżył się do mnie i szepnął:
- Ślicznie śpiewasz.
- Dziękuje.
Wróciłam do
rzeczywistości. Spojrzałam się po chłopakach, których jeszcze
nie znałam. Na ich twarzach widziałam niedowierzanie i podziw, ale
nie wiedziałam za bardzo o co im chodzi. Uśmiechnęłam się sama
do siebie. Po chwili jeden z chłopaków powiedział:
- No Katja, stawiasz
kolejkę.
- Odwal się. -
burknęła wściekła, trochę mnie to rozbawiło
- Czyżby ktoś się
wkurzył. - powiedziałam z uśmiechem
- Zamknij się.
Umilkłam choć
miałam ochotę jeszcze trochę jej podokuczać, ale postanowiłam aż
tak się nad nią nie będę znęcać. Miałam wspaniały nastrój.
Katja poprosiła kelnerkę o kolejkę dla całego stolika. Kiedy
kieliszki stały na stoliku to każdy wziął swój kieliszek.
Uśmiechnęłam się do Tima i wypiłam zawartość kieliszka.
Zamknęłam oczy,
poczułam się wolna, jak w Polsce. Spojrzałam na Tima, był
wyraźnie szczęśliwy. Uśmiechnął się do mnie i po chwili
zapytał:
- Napijesz się
jeszcze czegoś?
- Hmm. Chętnie.
- Tim, uważaj, bo
ona już jest wstawiona. - Katja
- Jeszcze nie
widziałaś mnie wstawionej.
- Katja, nie wyżywaj
się na niej o to, że przegrałaś, taka jest kolej rzeczy, ktoś
wygrywa a ktoś przegrywa.- jakiś chłopak.
- Nie mam ochoty z
wami siedzieć, towarzystwo zeszło na psy. Anna chodź. - Katja
była wściekła, aż od nie to biło, ta złość.
Anna poszła za
siostrą, ale wcześniej spojrzała się na jednego z nieznajomych mi
chłopaków. Coś mi się wydawało, że na niego leciała.
Tim mi na chwilę
zniknął z oczu, a po chwili wrócił z piwem. Dał mi jedną
butelkę, spojrzał się na kumpli i powiedział:
- A tak właściwie
to, to jest Jan, Kris i Nico.
- Hej. - przywitałam
się z uśmiechem
- Podziwiam,
pokonałaś Katję. - Kris
- Dobra rada, uważaj
na nią, bo teraz będziesz miała ciężkie życie. - Jan
- Szczerze, to się
nią nie martwię. Jak dla mnie to mogłaby w ogóle nie istnieć.
- Ale śpiewasz
oszałamiająco, a Katja ma fioła na punkcie swojego śpiewu. Do
tej pory nie było nikogo lepszego od niej.
- Śpiewam tak jak
śpiewam, lubię to i dla mnie liczy się tylko moja ocena, jak
komuś się coś nie podoba to ma problem.
- To musisz uważać
w szkole. Nasz dyrektor i opiekun waszej klasy nie lubi sprzeciwu.
- Tym się na razie
nie martwię.
- Dobra zmieńmy
temat Katji i szkoły. Zatańczysz? - Jan
- Oczywiście.
Uśmiechnęłam się
do niego, puściłam oczko do Tima i z Janem zniknęłam na
parkiecie. Najważniejsza była dobra zabawa, chciałam na trochę
zapomnieć o tym koszmarze, który mam tu przeżyć. Chciałam
zapomnieć, że jestem w Niemczech, z dala od przyjaciół.
Bawiłam się
świetnie. Faceci okazali się bardzo sympatyczni. W czasie rozmowy
wyszło, że będziemy chodzić do jednej szkoły, ale oni są w
ostatniej klasie.
Robiło się coraz
później i koło 3 w nocy postanowiliśmy z Timem iść do domu.
Miałam nadzieję, że mama będzie spała, nie miałam ochoty na
nocną kłótnię, bo dzień zakończyłam dość miło i nie
chciałam z tego rezygnować.
Kiedy tak szliśmy
w stosunkowo ciepłą (jak na tę porę roku) noc to rozmawialiśmy.
Tim był bardzo fajnym kompanem do rozmowy, w pewnym momencie
powiedział:
- Naprawdę musisz
uważać na Katję.
- Ona mnie nie
interesuje, nie rozmawiajmy na ten temat, chcę skończyć ten dzień
miło, proszę...
- Dobra. Zmieniając
temat, masz ładny głos i niewątpliwie umiesz go wykorzystać.
- Muzyka to moja
pasja. Gdybym nie wyjechała z Polski to... eh. - urwałam, nie
umiałam o tym mówić i chyba nie chciałam.
- To co?
- Tim, nie chcę o
tym mówić, nie drąż tematu, proszę.
- Nie ma sprawy.
Tim uśmiechnął
się do mnie a ja odwzajemniłam przyjazny gest. Dalej rozmawialiśmy,
ale szerokim łukiem omijaliśmy pewne tematy, w zwłaszcza te
dotyczące Polski i tego, co tam zostawiłam. Tematy, które
sprawiały mi jak na razie dużo bólu, ale nie wiedziałam, czy to
się kiedyś skończy.
Kiedy dotarliśmy
do domu to po cichu weszliśmy na piętro, żeby nikogo nie obudzić.
Poszłam do swojego pokoju. Usiadłam w fotelu, nie miałam na nic
sił, ale nie tych fizycznych tylko psychicznych. Wspomnienia o
Polsce bolały, a ja chciałam zachować tylko te dobre wspomnienia,
ale nawet te, gdzieś tam sprawiały mi ból. Brakowało mi tego co
tam zostawiłam, w sumie to było całe moje życie. Muzyka,
przyjaciele, nasze marzenie nakręcało moje życie a teraz tego
wspomagacza zabrakło i nie wiedziała, jak to dalej będzie.
Po chwili, dość
długiej chwili, przebrałam się w dres i znowu usiadłam w fotelu.
Zbliżała się 4 w nocy, ale ja nie miałam ochoty spać, choć oczy
mi się zamykały. W końcu zmusiłam mój organizm do tego żeby się
położył i usnęłam, choć było to bardzo trudne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz